Zanim spytamy o OFE i ZUS

Co zrobić, by środków do systemu emerytalnego wpływało więcej, a ich podział dokonywał się zgodnie z naszymi wyobrażeniami o sprawiedliwości i solidarności?

Rafał Bakalarczyk, "W PUNKT" NR 4

Rafał Bakalarczyk. Fot. archiwum prywatne

Dyskusja o systemie emerytalnym, która pojawia się na marginesie kolejnych reform OFE, zatacza szerokie kręgi, zarówno jeśli chodzi o orientację ideową uczestników, jak i konteksty oraz poziomy analizy. Także w ramach wielogłosu na łamach „W Punkt”. Gdybyśmy jednak chcieli znaleźć wspólny mianownik owych sporów, mogłoby nim być poszukiwanie optymalnego w danych warunkach systemu emerytalnego.

Najczęstszym punktem wyjścia do dyskusji jest pytanie o to, kto lepiej zabezpieczy nasze przyszłe emerytury. Zazwyczaj wówczas schodzimy na tory dyskusji o skuteczności i efektywności poszczególnych instytucji – ZUS versus OFE. Dyskusja nieraz zmienia się w rytuał. Jedni zaczną doszukiwać się przejawów nieracjonalności w działaniu państwowego molocha i będą eksponowali „drogie marmury” zdobiące ZUS-owskie wnętrza. Inni odwrotnie – zajmą się wykazywaniem oznak chciwości i krótkowzroczności finansowych rekinów z OFE, pływających na niestabilnych wodach giełdy. Do sporu tego można podejść rzeczowo, trzymając się faktów i pokazując skalę marnotrawstwa po obu stronach, a także wady i zalety logiki, która stoi za funkcjonowaniem każdej z instytucji. Wydaje mi się jednak, że debatę warto zaczynać od postawienia zagadnienia o jeden poziom wyżej – od pytania o to, co zrobić, by środków do systemu wpływało więcej, a ich podział dokonywał się zgodnie z naszymi wyobrażeniami o sprawiedliwości i solidarności.

Są to skądinąd dylematy właściwe wszelkiej refleksji o ekonomii dobrobytu. Mówiąc obrazowo – jak sprawić, by tort nam okazale wyrósł, i jak sprawiedliwie go podzielić między osoby dotknięte ryzykiem starości? Oczywiście owe rozważania trzeba prowadzić w długiej perspektywie, w której mielibyśmy na uwadze zdolność odzyskiwania zasobów potrzebnych do pieczenia tego tortu, a także to, by nie zużyć do pieczenia wszystkiego, co mamy, aby starczyło także na inne ważne potrzeby. Nie chodzi więc wyłącznie o podział środków między emerytami, ale także podział między osobami starszymi a tymi z młodszych, pracujących pokoleń. Okazuje się więc, że zarówno gdy myślimy o wielkości emerytalnej puli, jak i jej podziale, nie możemy oderwać się od tego, co leży poza systemem emerytalnym i na niego wpływa.

Zaczynając od odpowiedzi na pierwsze z pytań – o wielkość puli do podziału – hasło „źródłem dobrobytu jest praca” odnosi się także do dobrobytu na stare lata. Jednak z zastrzeżeniem, że nie chodzi o aktualnie wykonywaną pracę, gdy już starość przychodzi, ale o pracę wykonywaną przez innych – przez tych, z których pracy wcześniejszej i bieżącej pochodzą pieniądze na wypłatę świadczeń. Drogą do zwiększenia pieniędzy w systemie emerytalnym są odpowiednie przychody ze składek plus skala dofinansowania z budżetu, którego wielkość nota bene również zależy od przychodów państwa, które uzyskuje się w dużej mierze dzięki pracy. Głównym problemem jest więc to, że łącznie zbyt mało pieniędzy trafia do emerytalnych funduszy.

Składa się na to szereg współwystępujących w polskich realiach zjawisk i trendów. Wymieńmy kilka najważniejszych. Po pierwsze wysoki poziom bezrobocia. Gdy tak liczna rzesza osób pozostaje bez pracy, i to często długotrwale, pieniędzy brakuje. Po drugie niskie płace w gospodarce (rosnące nieproporcjonalnie wolno w relacji do zwrotu wydajności, wzrostu PKB i zysków przedsiębiorstw). Po trzecie wyprowadzanie stosunków pracy poza ramy kodeksowe, przez co praca często jest wykonywana w formach nieoskładkowanych, np. w formie umowy o dzieło. Nadużywanie owego procederu i rozpowszechnienie go na wielką skalę (z czym mamy do czynienia w Polsce właśnie) oznacza niskie dochody systemu zabezpieczenia społecznego. Po czwarte wysoki poziom dezaktywizacji zawodowej, np. w związku z innymi funkcjami, choćby opiekuńczymi; owe funkcje muszą być rzecz jasna pełnione (i również składają się na społeczny dobrostan, mimo że nie są wyceniane przez rynek), jednak w dobrze zorganizowanym społeczeństwie opieka jest zadaniem tyleż rodzinnym, ile publicznym – osoba, która się jej podejmuje, powinna móc to godzić z aktywnością zawodową w częściowym wymiarze. Po piąte niestabilna struktura wieku, która wiąże się między innymi z niskim przyrostem naturalnym oraz rzeczywistym (na co składa się także ujemne saldo migracji). Niekorzystne warunki życia i pracy powodują masowy exodus osób w wieku produkcyjnym (zabierających ze sobą także decyzje prokreacyjne), jak również słabe przyciąganie imigrantów zarobkowych z innych krajów, którym w dodatku nie sprzyja nasza polityka migracyjna i integracyjna.

Toteż jeśli chcemy, by system się nie zawalił, a emerytury dawały szanse na godziwe przeżycie, dyskusję trzeba zacząć od polityki na rzecz osób we wcześniejszych fazach życia: rodzin z dziećmi oraz ludności w wieku produkcyjnym. Fundusze systemu emerytalnego i jego stabilność zależą od skuteczności na tych polach w nie mniejszym stopniu niż od tego, jaka część składki przekazywana jest ZUS, a jaka OFE. Ten ostatni problem nie jest wprawdzie wydumany i nic nie znaczący, ale zapewne jest wtórny względem skutecznej i kompleksowej polityki demograficznej i zatrudnieniowej.

Drugie zagadnienie – jak dzielić środki – jest nie mniej złożone. Dyskusję wokół racjonalności działania ZUS czy OFE należy poprzedzić pytaniem o to, na ile sprawiedliwość i solidarność powinny być zawarte w systemie i jako normy realizować się przez ów system. To rodzi kolejne pytania, na które z uwagi na krótką objętość niniejszego komentarza nie podejmę się odpowiedzieć. Same kwestie sprawiedliwości i solidarności nie muszą przy tym dla wszystkich oznaczać ściśle tego samego. Sprawiedliwość dla jednych może oznaczać model, w którym każdy odkłada na siebie i otrzymuje świadczenia proporcjonalnie do tego, co w ciągu życia włożył do systemu. Alternatywne – i bliższe mi – podejście polega na uznaniu, że sprawiedliwe jest bardziej równomierne rozłożenie środków wśród starszego pokolenia, a system emerytalny powinien spłaszczać różnice i zmierzać do poprawy losu tych, którym zaoszczędzone składki z różnych względów nie pozwoliły na godne życie (stąd potrzebny jest element redystrybucji – silniejszy w starym systemie i zminimalizowany w obecnym).

W tym podejściu sprawiedliwość zbliża się do solidarności. Tę ostatnią możemy rozpatrywać zarówno wewnątrzpokoleniowo, jak i międzypokoleniowo, co realizuje się poprzez repartycyjność (finansowanie dzisiejszych emerytur ze składek dzisiejszych pracujących). Ten typ solidarności można uzasadniać względami sprawiedliwości – skoro starsze pokolenie stworzyło młodszemu warunki życia, sprawiedliwym jest, że młodsze powinno się odpłacić, zabezpieczając życie starszemu. Wydaje się, że dyskusji na ten temat jest relatywnie niewiele, także w kontekście debaty dotyczącej filara kapitałowego administrowanego przez OFE. Tymczasem dopiero w ramach tej szerszej dyskusji o źródłach dobrobytu obywateli w obliczu ryzyka starości, a także o sprawiedliwości i solidarności w skali społeczeństwa, warto zadać pytanie o to, jakie ekonomiczne i prawne ramy działania OFE i ZUS oraz jaka ich wzajemna konfiguracja są najbardziej funkcjonalne.

Rafał Bakalarczyk – doktorant w Instytucie Polityki Społecznej, publicysta i działacz społeczny, zajmujący się głównie zagadnieniami seniorów, niepełnosprawnych, opieki długoterminowej, polityki rodzinnej, ubóstwa i wykluczenia oraz edukacji


Warning: require(footer.php): failed to open stream: No such file or directory in /home/masaprasy/domains/magazynwpunkt.com/public_html/teksty/bakalarczyk.php on line 79

Warning: require(footer.php): failed to open stream: No such file or directory in /home/masaprasy/domains/magazynwpunkt.com/public_html/teksty/bakalarczyk.php on line 79

Fatal error: require(): Failed opening required 'footer.php' (include_path='.:/usr/local/php54/lib/php') in /home/masaprasy/domains/magazynwpunkt.com/public_html/teksty/bakalarczyk.php on line 79