Od redakcji

JAKUB HALCEWICZ-PLESKACZEWSKI, "W PUNKT" NR 2

Jakub Halcewicz-Pleskaczewski. Fot. Kinga Kenig

Kilka miesięcy temu wcześnie rano otworzyłem laptop i zobaczyłem powiadomienie: kolega zapisał się na warsztaty MediaLab w Krakowie. Kliknąłem. Opis warsztatów był zachęcający, choć do końca nie wiedziałem, o co właściwie chodzi. Organizatorzy hasłowo ujęli to tak: współpraca, innowacje, społeczeństwo, technologie. Zapisałem się, a teraz już wiem, że miałem dużo szczęścia.

Czas do warsztatów minął szybko i niebawem spędziłem dwa weekendy w sali budynku w pofabrycznej części Krakowa, która chciałaby być równie modna jak warszawskie Soho – a jest od niego, przynajmniej na razie, bardziej urokliwa. Dawno nie pracowałem równie intensywnie jak przez tamte cztery dni. W sali było ze czterdzieści osób. Podzielono nas na mniejsze grupy i zaczęły się zadania. Cele: wybrać jeden istotny – według grupy – problem społeczny, opracować model jego rozwiązania dopasowany do potrzeb konkretnych osób, a potem stworzyć potrzebne do rozwiązania problemu narzędzie internetowe oraz zbudować dla niego strategię marketingową. Pracę urozmaicały miniwykłady, prezentacje, burze mózgów, no i oczywiście pizza. Wszystko za darmo.

Po czterech dniach powstały prototypy aplikacji: interaktywna mapa do oznaczania niebezpiecznych miejsc w Krakowie; gra miejska do promocji czytelnictwa; strona do publikacji pozytywnych wiadomości; program z elementami gry, który motywuje do wchodzenia w interakcje z nieznajomymi. Udało się, bo nasze grupy były naprawdę różnorodne: od polonistów po programistów; nauczyliśmy się korzystać z naszych umiejętności, nabraliśmy do siebie zaufania, uwierzyliśmy w wartość kompromisu i wspólny cel.

Pobierz cały numer

Bartosz Józefowski, młody ekonomista z Krakowa, był na tych warsztatach jednym z mentorów. Kiedy rozmawialiśmy na boku, z pasją opowiadał, że jego zdaniem same regulacje prawne nie rozwiązują problemów społecznych, a protesty uliczne czy facebookowe nie wystarczą, by wbrew władzy zmienić świat na lepsze. Potrzeba przede wszystkim obywatelskiego współdziałania. Kiedy tak go słuchałem, wiedziałem, że to jest w punkt! Bartosz przeciwstawia demokrację chodzonych protestów demokracji działania, a użytkowników portali społecznościowych i ich świat 2.0 – obywatelom 3D. Dla tych ostatnich, zdaniem Bartosza, podstawowe wartości to współpraca, przedsiębiorczość i antykonsumpcjonizm. A 3D znaczy dla niego: działaj, działaj, działaj!

Dlaczego wydaje mi się to pasjonujące? Od lat zastanawiamy się, w którym kierunku pójdą zmiany społeczne, co przyniesie powszechne korzystanie z nowych technologii, jak się zmieni demokracja. Oto jedna z odpowiedzi.

Zobacz, jak czytać "W PUNKT" na urządzeniach z Androidem i na komputerze.



Facebook Twitter