Snowden, jeden z wielu

Podziwiam jego czyn. I przeraża mnie fakt, że to akurat on uderzył na alarm

WOJCIECH CHMIELARZ, "W PUNKT" NR 3

Wojciech Chmielarz. Fot. Kinga Kenig

Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co zrobił Edward Snowden. Wiódł spokojne i ułożone życie, świetnie zarabiał i prawdopodobnie miał przed sobą świetlaną przyszłość. Wszystko to porzucił, żeby chwycić za gwizdek sygnalisty.

Przekazał światu informacje o PRISM, choć musiał wiedzieć, że bardzo często to właśnie whistleblowerzy – ci, którzy biją na alarm – są karani najdotkliwiej. Przykładem mogą być losy Marka Whitacre’a. Człowiek, który ujawnił jedną z największych zmów cenowych w historii Stanów Zjednoczonych, sam wylądował w więzieniu za przestępstwa finansowe. Skazano go na dziesięć i pół roku więzienia. Wyrok był trzy razy dłuższy od tych, które otrzymali przestępcy złapani dzięki pomocy Whitacre’a. I chociaż Whitacre był bezspornie winny, istnieją silne przesłanki, że przestępstwa popełnił pod wpływem stresu. Jako tajny współpracownik FBI równocześnie pomagał tworzyć kartel cenowy i zbierał przeciwko niemu dowody. Według zaleceń amerykańskich służb profesjonalnie przygotowani agenci nie powinni działać w ten sposób dłużej niż rok. Amator Whitacre jako podwójny agent pracował przez dwa i pół roku. Nic dziwnego, że w pewnym momencie się załamał.

Podobny los może spotkać Snowdena. Jego nerwowe ruchy, desperacka podróż do Moskwy, a potem wysłane faksem do 19 państw prośby o azyl pokazują, pod jak wielkim obciążeniem psychicznym się znajduje. Istnieje ryzyko, że prędzej czy później zrobi coś głupiego. Coś, co sprawi, że straci sympatię światowej opinii publicznej. Nie życzę mu tego. Mam nadzieję, że jego odyseja znajdzie szczęśliwe zakończenie. Jeśli jednak do czegoś takiego dojdzie, powinniśmy pamiętać, że ujawnienie informacji o szpiegowskiej machinie NSA, której tak chętnie służyły cyberkorporacje, było dobre.

Pobierz cały numer

Przy całym moim podziwie dla czynu Edwarda Snowdena, przeraża mnie fakt, że to akurat on okazał się być sygnalistą. Sukces w życiu osiągnął raczej niewiarygodnym fartem niż dzięki własnym wysiłkom, a w jego życiorysie można znaleźć więcej porażek niż sukcesów. Uczęszczał do college’u, ale go nie skończył. Zaciągnął się do sił specjalnych, ale odszedł w trakcie szkolenia z powodu kontuzji. Karierę w NSA rozpoczął od stanowiska zwykłego strażnika, żeby potem piąć się w górę. Być może pomogły mu zainteresowanie kulturą Dalekiego Wschodu i znajomość podstaw japońskiego oraz mandaryńskiego. Tyle może wystarczyć, by zwrócić na siebie uwagę przełożonych, kiedy Stany Zjednoczone nękane są chińskimi cyberatakami. Niemniej jest coś głęboko niepokojącego w fakcie, że człowiek bez formalnego wyższego wykształcenia ani żadnego doświadczenia zawodowego otrzymał tak głęboki i szeroki dostęp do supertajnych danych i programów. Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych przyznali już, że nie wiedzą, jakie dokładnie informacje Snowden skopiował, gdy pracował dla NSA! Po takim skandalu trudno mieć jakiekolwiek zaufanie do profesjonalizmu amerykańskich służb specjalnych. Przerażające jest to, że ludzi takich jak Snowden jest więcej – i to nie tylko w ramach niesławnego programu PRISM. Jak wykorzystają informacje, do których mają dostęp?

Brytyjski bank Barclays ogłosił niedawno, że będzie sprzedawać firmom trzecim dane klientów. A jest ich, bagatela, ponad 13 milionów. Raporty banku będą koncentrować się na kupowanych za pomocą kart bankowych produktach oraz miejscach zakupów. Co prawda, Barclays uspokaja, że są to tylko i wyłącznie dane numeryczne, za pomocą których nie będzie można zidentyfikować konkretnego klienta, ale nie zmienia to faktu, że takie informacje w systemach informatycznych banku już są. I będą mieli do nich dostęp ludzie podobni do Snowdena. To oni będą wiedzieli, gdzie i kiedy kupiłeś (-łaś) lekarstwa, książkę czy paczkę papierosów.

W Polsce wiceprezes Alior Banku Michał Hucała zapowiedział w TVN CNBC, że bank będzie łączył informacje o swoich klientach z tymi, które znaleźć można np. w portalach społecznościowych. Te dane mogą być później sprzedawane firmom trzecim np. do wykorzystywania w procesach rekrutacyjnych. Ale zastosowań jest więcej. Firmy ubezpieczeniowe na podstawie informacji o nawykach żywnościowych, nałogach lub uprawianych sportach będą określać wysokość składek. Sieci supermarketów będą na podstawie informacji o zakupach zbierać informacje, które klientki są w ciąży, żeby potem wysyłać im spersonalizowane oferty na pieluchy czy mleko na niemowląt. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te same dane wysłać gabinetom ginekologicznym, szpitalom z oddziałami położniczymi czy producentom odzieży dziecięcej. Po ostrej reakcji m.in. Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Alior Bank stonował wypowiedzi. Ale niepokój pozostał.

Kiedy następnym razem zobaczycie państwo zdjęcie Edwarda Snowdena, dobrze się przypatrzcie temu człowiekowi. Wkrótce, szybciej niż się spodziewamy, właśnie tacy ludzie jak on będą wiedzieli o nas wszystko. Pracownicy średniego i niższego szczebla w działach IT rządowych agencji, banków, firm telekomunikacyjnych. Mający szeroki dostęp do systemów informatycznych, w których w formie zer i jedynek zapisane będą nasze życie i nasze sekrety. Snowden pokazał nam, jak ten świat może wyglądać, ale nie powstrzymał nadejścia nowych czasów. Najlepsze, co możemy zrobić, to przygotować się psychicznie na wyzwania przyszłości i mieć nadzieję, że informacje o nas trafią w dobre ręce. Wiele od tego zależy.

Wojciech Chmielarz – naczelny Niwserwis.pl, serwisu o przestępczości zorganizowanej, terroryzmie i bezpieczeństwie międzynarodowym, pisarz, autor kryminałów „Podpalacz” (2012) i „Farma lalek” (2013)

Zobacz, jak czytać "W PUNKT" na urządzeniach z Androidem i na komputerze.



Facebook Twitter